polityka szuka mediów
Od kilku lat a szczególnie od czasu wyborów parlamentarnych w roku 2005 zachowania polityków i ich postawy często dostosowane są do ich medialnego odbioru.
W ciągu dwóch latach koalicyjnych rządów Prawa i Sprawiedliwości media i politycy stworzyli atmosferę tymczasowości, co zdeterminowało sytuację ciągłego wyczekiwania na wybory. Między wspomnianym rokiem 2005 a 2007 przynajmniej czterokrotnie pojawiła się możliwość przedterminowych wyborów. Okres nieustającego sporu o charakterze kampanijnym na głównego rozgrywającego sceny politycznej wysunął media, które mimo iż nieporównanie bardziej pluralistyczne, uległy jednak procesowi tabloidyzacji. Dziennikarze, głównie telewizyjnie, stali się w krótkim czasie stałymi uczestnikami gry politycznej toczonej pomiędzy Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością, nie pozostając niestety bez wpływu na jej kształt. Wiodącą w tym względzie stacją telewizyjną była TVN 24. W mojej opinii, przyczyniła się ona w dużej mierze, do obniżenia standardów kultury politycznej, a jej siła oddziaływania na inne media, jako stacji uważanej za najbardziej profesjonalną, proces ten pogłębiła. Mam pełną świadomość, że za słowa wypowiadane przez polityków przed kamerami odpowiadają oni sam, że wyglądającej w tej grupie społecznej na wrodzoną, kłótliwości nie nauczyli się w telewizji. Kultura polityczna jest kształtowana właśnie przez parlamentarzystów i to oni ponoszą największą odpowiedzialność za puste oskarżenia, liczne przecieki czy zwyczajne nieróbstwo. Mam jednak również nieodparte wrażenie, że sposób przedstawiania przez TVN 24 informacji stymuluje te negatywne cechy o których wspomniałem. A mógłby hamować.
informacja czy sensacja
Fundamentalną sprawą jest sposób przedstawiania przez dziennikarzy i innych pracowników tej stacji pozyskiwanych przez nich informacji. Osławiony już czerwony pasek informujący u dołu ekranu o pilnych i najważniejszych wiadomościach z jednej strony stał się obiektem pożądania przez polityków z drugiej zaś, źródłem informacji stopniującym ważność różnych wydarzeń. Bez dwóch zdań jest to kiepskie i mało wiarygodne źródło, jednak radio czy portal internetowy, który o wydarzeniu poinformuje z kilkugodzinnym opóźnieniem traci na popularności. Informacje pojawiające się jako pilne są jednak często niepotwierdzone lub nie zawierają kontropinii. Poza tym ze względu na swoją lakoniczność słowa wypowiedziane do kamery a te przepisane na „czerwony pasek” częstokroć ulegają zniekształceniu, zawsze jednak udramatyzowaniu. Taka informacja po kilku godzinach poprzez stacje radiowe czy serwisy www żyje własnym życiem, bez względu na poziom jej wiarygodności.
rozmowy o niczym
Kolejną kwestią wartą uwagi jest sposób w jaki dziennikarze TVN24 rozmawiają z politykami. Tu zacząć trzeba od tego, jacy to politycy są przez nich zapraszani. Przecież program w którym opinie swoje wyrażają Przemysław Gosiewski, Jerzy Wenderlich i Stefan Niesiołowski z założenia nie może przynieść nic poza regularną kłótnią i pustosłowiem. Takie jednak niestrawne zestawy rozmówców budowane jeszcze w oparciu o Joachima Brudzińskiego, Tadeusza Iwińskiego czy Julię Piterę są jednak normą w tej telewizji, która zapowiada ich wizytę w studiu jako debatę czy dyskusję. Standardem jest również program w którym uczestniczy czterech polityków, z których jeden siedzi w studio w Warszawie a trzech widzi się przez kamery i telewizorki a słyszy przez słuchawki siedząc w studiach regionalnych. Czysta kpina i parodia z publicystyki. Problem jednak potęguje osoba prowadzącego bądź prowadzącej, których zadaniem jest wyłuskać z zaproszonych gości jak najbardziej jednoznaczne opinie, które będą mogły być przedstawione w sensacyjny sposób. Na czerwonym pasku. I tak Bogdan Rymanowski rozmawiając z politykiem kilkukrotnie potrafi zapytać o potwierdzenie lub zaprzeczenie jakiejś opinii, nawet kiedy ma świadomość, że są to słowa niepotwierdzone. Mimo, iż często spotyka się z wyraźną odmową odpowiedzi dopytuje dalej a kiedy tylko jego rozmówca wyrazi pewną wątpliwość, zawahanie, jego słowa stają się newsem na „czerwony pasek” a o ustosunkowanie się do nich proszeni są, przez niestrudzonych sejmowych reporterów, inni politycy. W wywiadach i „dyskusjach” w TVN24, szczególnie tych popołudniowych i wieczornych, prowadzący nie starają się zgłębić tematu, politycy nie mają czasu na dłuższą wypowiedź, widzowie nie mają szans poznać prawdziwej ich opinii.
wszyscy wiedzą wszystko
Ta opinia nie jest też często ważna, ponieważ goście zaproszeni do programu, pytani są o tematy na które zwyczajnie nie mają i nie muszą mieć wiedzy. Hanna Gronkiewicz – Waltz, prezydentowa Warszawy, prawniczka, ekonomistka, przy okazji wizyty w studio, poza winami pitymi przez prezydenta opowiadała o reformie służby zdrowia. Zbigniew Ziobro, karnista, minister sprawiedliwości, odpowiada na pytania dotyczące polityki zagranicznej. Jarosław Gowin, politolog, rektor wyższej uczelni odpowiada o polityce penitencjarnej. Tadeusz Iwiński z Ryszardem Kaliszem mówią o wszystkim. Kogel-mogel, groch z kapustą.
Pod wieloma względami telewizji TVN 24 nie można odmówić profesjonalizmu. Bez wątpienia jest to najlepiej zorganizowana stacja z szeroką bazą reporterów, z obrazem którego jakość kilkakrotnie przewyższa ten oferowany przez TVP INFO. Kilku dziennikarzy to, wymieniając chociażby Andrzeja Mrozowskiego czy Grzegorza Kajdanowicza, ścisła czołówka tego zawodu. Jednak głównym celem pierwszej całodobowej telewizji informacyjnej jest obiektywne pozyskiwanie i przekazywanie prawdziwych wiadomości, a sposób w jaki jest to pokazane to tylko do nich dodatek.



